Przykład ten przenosi nas jednocześnie w tematykę praktycznego świadczenia miłosierdzia przez Jezusa – a więc uzdrawiania chorych (4,38-40; 5,12-16; 6,6-11; 8,40-48; 9,37-43), wskrzeszania umarłych 12 Do tego tematu Jezus powróci w przypowieści o faryzeuszu i celniku (Łk 18,9-14).
Pierwszy sygnał o Poście rozlega się w niedzielę, kiedy czytana jest Ewangelia o Zacheuszu (Łk 19,1-10). Jest to historia człowieka, który był zbyt niskiego wzrostu, by móc ujrzeć Jezusa, a który tak bardzo tego pragnął, że wlazł w tym celu na drzewo. Jezus zareagował na jego pragnienie i wszedł do jego domu. Tematem pierwszego
5 —Jeszcze raz cię zapewniam—powtórzył Jezus—że jeśli człowiek nie narodzi się z wody i z Ducha, nie wejdzie do królestwa Bożego. 6 Kto się narodził fizycznie, żyje tylko fizycznie. Kto się jednak narodził z Ducha, żyje także duchowo! 7 Nie dziw się więc, że powiedziałem, iż trzeba się narodzić na nowo. 8 Wiatr
Ewangelia (Łk 10, 1-9) Rozesłanie uczniów. o nieuczciwym zarządcy (Łk 16,1-8); o bogaczu i Łazarzu (Łk 16,19-31); o faryzeuszu i celniku (Łk 18,10-14
grzeszników, Jezus opowiada przypowieść o faryzeuszu i celniku, którzy idą do świątyni, aby się modlić. Mówiąc o sposobie, w jaki modlą się obie osoby, Jezus zajmuje się jeszcze głębszą kwestią. Rozpoczyna przypowieść, mówiąc o modlitwie. Kończy, ucząc o samej naturze odkupienia.
Listen to O Faryzeuszu I Celniku from Ks. Jakub Bartczak's Bóg jest działa for free, and see the artwork, lyrics and similar artists.
. ks. Stanisław Łucarz SJ30. niedziela zwykła; Ewangelia według św. Łukasza 18, 9-14. Kościół daje nam na tę niedzielę przypowieść Pana Jezusa o faryzeuszu i celniku, którzy przyszli do świątyni, aby się modlić. Święty Łukasz wprowadzając do tej przypowieści, pisze rzecz niesłychanie ważną, która pozwala nam ją właściwie zrozumieć: Powiedział też do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść… A więc nie chodzi tu tyle o faryzeusza i celnika jako takich, jak zwykliśmy to rozumieć: zły faryzeusz i dobry celnik. Ani faryzeusz bowiem jako faryzeusz nie był z gruntu złym człowiekiem. Byli przecież i dobrzy faryzeusze, których spotykamy w Ewangeliach, jak choćby Nikodem. Ani też celnik nie był dobrym człowiekiem. Wręcz przeciwnie. Celnicy byli zdrajcami narodu, którzy za pieniądze wysługiwali się rzymskiemu okupantowi i ograbiali własny naród. Ci dwaj z przypowieści są przykładami ludzi o przeciwnych postawach na modlitwie. I o postawy na modlitwie tu właśnie chodzi, lecz nie o postawy ciała, choć te są ważne, ale o postawę duchową. Faryzeusz jest tu reprezentantem tych, którzy – jak mówi Ewangelista – ufają sobie, że są sprawiedliwi… I to jest dla tej przypowieści rzecz fundamentalna oraz zasadniczy błąd na modlitwie: ufają sobie, a nie Bogu. Na czym ta ufność sobie polega? Otóż, mają oni swój wspólnotowy czy prywatny kodeks postępowania w życiu i na modlitwie, realizują go, i to jest dla nich podstawą, że czują się sprawiedliwi, bo wypełniają swoje prawo. Nie jest wcale rzeczą złą mieć zasady i trzymać się ich. Już starożytni Rzymianie mawiali: Serva ordinem et ordo te servabit – „Zachowuj porządek, a porządek cię zachowa”. Problem leży gdzie indziej, a mianowicie w tym, że z tego zachowywania porządku wyprowadza się wniosek, iż jest się sprawiedliwym, czyli mówiąc współczesnym językiem: Taki człowiek jest zadowolony z siebie i w gruncie rzeczy nie potrzebuje Bożego Miłosierdzia. Widać to w modlitwie faryzeusza, który chwali się przed Bogiem, jaki to jest dobry. Owszem, zaczyna swą modlitwę od słów: Dziękuję Ci, Boże…, ale jest to formuła rytualna, bo tak naprawdę wie, że sam sobie i swoim wysiłkom tę sprawiedliwość zawdzięcza. Nie potrzebuje Zbawiciela. Z jego przekonania o własnej sprawiedliwości wynika osąd innych ludzi, którzy nie zachowują jego zasad. Więcej nawet, jest to osąd przechodzący w pogardę. Paradoks faryzeusza polega na tym, że buduje swą sprawiedliwość niby na Prawie Bożym, a ostatecznie temu Prawu zaprzecza, bo nie kocha ani Boga, ani bliźniego. Kocha samego siebie w swej domniemanej sprawiedliwości. Żyje w świecie pobożnej iluzji, którą sobie sam stworzył; do tego świata nikt nie ma dostępu, ani Bóg, ani ludzie. Celnik ma przeciwną postawę. On nawet gdyby chciał, nie ma na czym zbudować poczucia swej sprawiedliwości. Jest moralnym bankrutem. Nie śmie nawet podnieść oczu w górę. Błaga więc Boga o miłosierdzie, i to w najprostszych słowach. Można by powiedzieć, w słowach dziecka. Tego właśnie oczekuje Bóg: pokory i prostoty na modlitwie, wyrażającej się w ufności Jemu. Dlatego to celnik zostaje obdarzony prawdziwą Bożą sprawiedliwością. To on poznaje największy skarb – miłosierną miłość Boga. Miesiąc październik, w którym wspominamy św. Siostrę Faustynę, przypomina nam jej wezwanie: Jezu, ufam Tobie! Tobie, nie sobie… Chcę żyć z Twego miłosierdzia, nie z mojej domniemanej sprawiedliwości.
Ora et labora – mawiał św. Benedykt, wielki zakonodawca i wielki święty. „Módl się i pracuj”. Módl się i pracuj, a będziesz szczęśliwy tu na ziemi i osiągniesz szczęście wieczne. I porównywał św. Benedykt całe życie ludzkie do łodzi, zmierzającej do celu, którym jest Bóg. Łódź napędzana jest wiosłami, przy czym jedno wiosło stanowi praca, a drugie modlitwa. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że aby płynąć do wytkniętego celu, trzeba mocno i równomiernie pracować oboma wiosłami. Gdyby się wiosłowało tylko jednym wiosłem: lewym lub prawym – łódź zataczałaby obłąkane koło i donikąd by nie płynęła. Jakże to mądre porównanie i jakże się sprawdza. Ten wielki człowiek żyjący na przełomie V i VI wieku wiedział więcej o życiu niż my wszyscy razem. Świat dzisiejszy się nie modli. Świat tylko pracuje tzn. mówiąc ściśle, wszystkie swoje siły i energię, wszystkie zabiegi ukierunkowuje ku temu, aby mieć, aby więcej mieć, aby wygodniej żyć. I co z tego wychodzi? Z różnym skutkiem realizują ludzie te swoje zamierzenia, niektórzy faktycznie zdobywają fortuny, znaczenie, pieniądze i są z siebie dumni. Oczywiście w różny sposób zdobywają ludzie te pieniądze i różny robią później z nich użytek. Byłoby wielkim błędem krytykować wszystko co dzieje się w świecie biznesu. Ale pewne ogólne wnioski można formułować. Faktem bowiem jest, że ludzkość dzisiaj nie myśli o Bogu, a do godności bożka podniosła pieniądz i oddaje mu bałwochwalczy kult, zatracając nieraz w sobie wszystko to co ludzkie; ludzkie instynkty, ludzkie uczucia i zatracają przy okazji wszystko to co Boże w człowieku: miłość, miłosierdzie, wrażliwość na ludzką biedę, dobroć. A to są akurat te cechy, które decydują o naszym człowieczeństwie, o naszej wartości. Pan Bóg stworzył człowieka i nakazał mu podporządkowywać sobie świat poprzez pracę. Praca, zdobywanie środków do życia jest czymś koniecznym, jest obowiązkiem człowieka. Ale gromadzenie dóbr materialnych nie może stać się celem w samym sobie. Nie taki był zamysł Boga względem człowieka, aby ten strawił życie na bezsensownym gromadzeniu pieniędzy, bo gdyby tak było, gdyby tylko w życiu o to chodziło, to czyż Bóg stwarzając ten przepiękny świat, stwarzając każdego człowieka, nie wręczyłby od razu każdemu czek na 100 000 dolarów? Bo i cóż to dla Niego? Tak więc nie to jest celem ludzkiego życia. Ludzie, którzy w ten sposób spędzili swoje życie, pochłaniając cały swój czas, swoje siły i zdolności na gromadzenie i używanie dóbr doczesnych – łodzią swojego życia nie dopłynęli donikąd. Nie uruchomili drugiego wiosła, wiosła modlitwy, która umożliwiłaby podróż ku bezkresom ludzkiej doskonałości i świętości, ku prawdziwemu celowi naszego życia. Moi Drodzy! Po co Panu Bogu, po co człowiekowi modlitwa? Panu Bogu nasza modlitwa do szczęścia nie jest potrzebna, ale ona Mu się po prostu należy, gdyż Bogu należy się cześć, należy się nasz hołd. Skończyły się czasy niesprawiedliwych podziałów społecznych, każdy człowiek w swoich pracach jest zrównany z innymi, nie ma już książąt, hrabiów i wielmożnych panów. Odzwyczailiśmy się od składania hołdów komukolwiek. Dobrze, że na świecie nastały sprawiedliwsze nieco czasy, ale w przeciwieństwie do stosunków międzyludzkich, na linii człowiek – Bóg nic się nie zmieniło. Bóg nadal pozostał dla nas Panem i Wodzem, Stwórcą i Ojcem, nadal jesteśmy od Niego zależni i Jemu winniśmy wdzięczność. Pan Bóg, choć tak często traktujemy Go lekceważąco, nie stał się naszym kolegą, ale nadal jest potężnym Władcą wszechświata i Jego władza obecnie w niczym się nie uszczupliła. Kto nie oddaje Mu czci, kto nie modli się, nie uniża się przed Nim, dla tego też nie ma miejsca w Jego Królestwie, skoro nie chce być Jego poddanym. W dzisiejszym czytaniu, a także w czytaniach z ubiegłej niedzieli mowa jest o modlitwie; dobrej i złej. Modlitwa faryzeusza została przez Pana Jezusa skrytykowana, a celnik przez swoją modlitwę został usprawiedliwiony, bo tylko jego modlitwa była prawdziwa. To co czynił faryzeusz modlitwą nazwać nie można. Ewangelia ukazuje dobitnie całą jego postawę wewnętrzną i zewnętrzną. Maluje wnętrze faryzeusza pełne pychy, hipokryzji i pogardy dla ludzi innego niż on sam pokroju. W słowach kierowanych do Boga faryzeusz ujawnia obrzydliwą mieszaninę pobożności i zapatrzenia się w swoją rzekomą doskonałość. Taka postawa i taka pseudomodlitwa nie mogła podobać się Bogu, była dla Niego czymś wstrętnym. Pan Jezus dla wszystkich ludzi miał dobre słowo, pocieszenie. Jednego gatunku tylko nie mógł znieść, gatunku ludzi obłudnych, zakłamanych i przewrotnych. Na tych sypały się gromy i epitety: „groby pobielane”, „plemię żmijowe...”. Chciał nimi wstrząsnąć w ten sposób i w ten sposób ich jakoś uratować. Bo jakże inaczej można pomóc człowiekowi, który uwierzył w swoją doskonałość? Trzeba nim wstrząsnąć aby mu zburzyć ten jego wyimaginowany świat. Dwóch ludzi, dwóch grzeszników weszło do świątyni: celnik i faryzeusz. Jeden wyszedł z niej usprawiedliwiony, a drugi nie. Pan Jezus nie pochwalał grzechów celnika, grzech jest zawsze czymś złym. Pochwalił natomiast jego pokorne przyznanie się do nich i żal za nie. „...celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika”. (Łk 18, 13). Faryzeusz, który bił się w piersi, tyle że nie swoje, jak wszedł do świątyni będąc grzesznikiem, tak też jako grzesznik wyszedł. Moi Drodzy, przynajmniej niektóre składniki postawy faryzejskiej każdy może znaleźć u siebie. Kto z nas bowiem nie uważa się w głębi duszy za sprawiedliwego, nie ma wysokiego mniemania o sobie i nie skłonny jest stawiać się wyżej od innych, zwłaszcza tych, których grzechy są publicznie znane? Jakże trudno dostrzec nam swe winy. A jeśli nawet znajdziemy coś złego, tak łatwo potrafimy to usprawiedliwić, a jeszcze łatwiej zrzucić na innych. Jest to widoczne w gniewach i sporach, które tak często wybuchają wokół nas. Ich źródło jesteśmy skłonni widzieć tylko u innych, nigdy u siebie. Popatrzmy dla przykładu na życie małżeńskie. Czy zazwyczaj nie jest tak, że obwinia się tylko drugą stronę, a nie siebie, za nieporozumienia, za rozdźwięki, za osłabienie czy zerwanie więzów miłości? Kto ze współmałżonków potrafi uznać w sobie źródło tego wszystkiego i obwinia siebie, swą niewierność, charakter, egoizm? Każdego z nas to zadowolenie z siebie zaślepia. Nie potrafimy więc dostrzec swych wad. Jesteśmy dalekowidzami, widzimy dalej, u innych, nie widzimy blisko, u siebie. Przybyliśmy do naszej parafialnej świątyni. Świątynia to dom Boży, to miejsce spotkania człowieka z Bogiem, to miejsce, gdzie Bóg nas oczekuje i pragnie z nami przebywać. Przychodzimy do niej jak celnik i faryzeusz na modlitwę. Przychodzimy z obowiązku, ale i z własnej potrzeby. Przychodzimy zmęczeni całotygodniowym obrotem spraw. Przychodzimy my, słabi ludzie, do Tego, który ma wielką moc i wszystko może, przychodzimy po nowy zapas sił duchowych. Samo nasze przyjście jest już spełnieniem obowiązku, wypełnieniem przykazania uczestnictwa w niedzielnej Mszy św. Ale to uczestnictwo może być bardziej lub mniej dla nas owocne, albo w ogóle czas ten może być czasem dla nas zupełnie zmarnowanym, ale to zależy już od nas samych. Najwięcej zależy nawet nie tyle od naszej aktywności w czasie Mszy św. – choć i to przecież jest bardzo ważne, ale od nastawienia z jakim przyszliśmy do kościoła i z jakim stanęliśmy przed ołtarzem Pańskim. O dwóch skrajnych postawach „opowiedziała” nam dzisiejsza Ewangelia. Faryzeusz zupełnie zmarnował swój czas w świątyni, a celnik wyszedł usprawiedliwiony. Pan Jezus nie pochwala grzechów celnika, które być może były większe od grzechów faryzeusza, ale pochwala jego postawę pełną skruchy i uniżenia wobec Pana Boga. Jeśli chcemy dobrze przeżywać nasze spotkania z Chrystusem na Eucharystii, powinniśmy brać przykład z ewangelicznego celnika. Pomagają nam w tym teksty mszalne, które jeśli wypowiadalibyśmy z wewnętrznym przekonaniem, uczynilibyśmy z naszego uczestnictwa w Najświętszej Ofierze najpiękniejszą modlitwę. Na początku Mszy św. odmawiamy spowiedź powszechną, albo inny akt pokuty. Czy myślimy wtedy faktycznie o naszych grzechach, niewiernościach wobec Boga, czy też myśli nasze podobne są do tych, które ogarniały faryzeusza. „Panie, widzisz jaki jestem pobożny; przyszedłem dzisiaj w niedzielę do kościoła. Zawsze chodzę w każdą niedzielę i święto. I posty zachowuję, w piątek nigdy nie tknąłem się mięsa i dzieciom nie pozwalam. Pacierz codziennie mówię: i Ojcze nasz, i Zdrowaś Mario i Wierzę. I nie upijam się. Dziękuję Ci Boże, że nie jestem jak wszyscy ci wokół mnie: pijacy, krętacze, złodzieje, cudzołożnicy”. I może spojrzysz jeszcze wtedy z pogardą na ten tłum ludzi „małych”. I może nie zdajesz sobie sprawy, że ta pogarda, to poniżanie innym człowiekiem, choćby nawet w myślach, jest czymś najgorszym?! To wszystko co spełniasz: zachowanie postów, przepisane modły jest tylko w twoim życiu zwykłą formalnością, nie mającą pokrycia w uczuciach, w twoim sercu i są owocem nie miłości Boga i bliźniego, ale owocem pychy, podsycanej jeszcze w ten sposób myślami o własnej doskonałości. I być może milszy jest Bogu ten największy grzesznik, stojący gdzieś tam pod chórem, albo w przedsionku, ten będący w ludzkiej pogardzie i na ludzkich językach, bo może Pan Bóg w jego sercu dojrzy żal i skruchę i postawę pełną pokory. Może nie śmie on nawet oczu podnieść na ołtarz, czy tabernakulum, ale w duchu błaga Boga o litość i przebaczenie. A przed Komunią Św., wszyscy, czy to przystępujący do tego sakramentu, czy też nie, wypowiadamy słowa setnika z Kafarnaum: „Panie nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie”. Jeśli uważasz, że jesteś godzien, że to ty robisz łaskę Jezusowi, iż przyjmujesz Go do swego serca, a nie On tobie, to z niewłaściwą postawą Go przyjmujesz i niewiele dobrego będzie On mógł zdziałać w twoim sercu pełnym pychy i zarozumiałości. Tym się różnimy od Pana Boga, że jako ludzie sądzimy po pozorach, po zewnętrznych czynach, a Bóg widzi serce i intencje: dobre i złe. Faryzeusz był człowiekiem z pewnością powszechnie szanowanym, wysoko postawionym, celnik był w pogardzie ogółu. Wnioski więc dwa płyną z rozważania tego tekstu: abyśmy więcej uwagi zwracali na stan naszych serc, aby w nich panowała miłość, abyśmy niczego nie czynili tylko dla oka ludzkiego i dla spełnienia tylko formalności, bo taka postawa, postawa zwana faryzejską, jest niemiła Bogu. A po drugie, abyśmy unikali sądów nad innymi ludźmi, bo od sądzenia jest Bóg, który jedynie sprawiedliwie osądzić jest zdolny każdego, bo zna jego i jego czyny na wskroś. Nie sądźmy, widząc na przykładzie faryzeusza modlącego się w świątyni, gdyż odległe są nieraz sądy ludzkie od Bożych. Amen.
Kolejny fragment Dobrej Nowiny dla dzieci. Zachęcam do recenzji kolejnej porcji tłumaczeń. Nie róbmy tego jednak z powietrza tylko zaglądając do dosłownej wersji interlinearnej [TUTAJ] Względnie konfrontując z innymi tłumaczeniami [TUTAJ] Celnik – pobierali opłaty od przewożonych przez ludzi towarów. Często zabierali więcej niż powinni. Mieli u ludzi bardzo złą opinię. Faryzeusz – należał do ludzi gorliwie wyznających religię żydowską. Faryzeusze jednak często tylko udawali pobożność. Dziesięcina – pobożni Żydzi powinni oddawać Bogu dziesiątą część swoich dochodów. Łk 18 9. Jezus zwrócił się do tych, którzy byli przekonani, że postępują sprawiedliwie, innych zaś mieli za nic. Opowiedział im taką przypowieść. 10. Do świątyni weszło dwóch mężczyzn aby się modlić. Jeden był faryzeuszem, drugi zaś celnikiem. 11. Faryzeusz stanął i tak się w duszy modlił: Boże dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy albo jak ten celnik. 12. Poszczę dwa razy w tygodniu. Daję dziesięcinę od wszystkiego, co nabywam. 13. Celnik stanął z daleka i nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu. Bił się w piersi i mówił: Boże, okaż miłosierdzie mnie, grzesznikowi. 14. Jezus powiedział: Powiadam wam, że ten celnik odszedł do domu usprawiedliwiony. Każdy bowiem, kto się wywyższa będzie poniżony, a kto się poniża będzie wywyższony.
1) Ile dni Jezus był kuszony przez diabła na pustyni a) 20 b) 30 c) 40 d) 50 2) Gdzie się wychował Jezus a) w Nazarecie b) w Ein Karen c) w Tabdze d) w Kafarnaum 3) W dzień szabatu Jezus odczytał tekst z Księgi Izajasza. Co zrobił po przeczytaniu? a) wyszedł b) zwinął księgę, oddał i usiadł c) śpiewał d) opowiadał o Bożym Narodzeniu 4) Kto z wymienionych był królem Judei? a) Herod b) Herodiada c) Zachariasz d) Abiasza 5) W jakim celu Zachariasz został wylosowany i wszedł do Przybytku Pańskiego? a) aby leżeć krzyżem b) aby milczeć c) aby spalić kadzidło d) aby spalić mięso 6) Opisz zachowanie Zachariasza po zobaczeniu Anioła Pańskiego a) zmieszał się i wystraszył b) zdziwił się i lękał c) tylko się zmieszał d) tylko się wystraszył 7) Kto wydał dekret, aby przeprowadzić spis ludności? a) Cezar August b) Herod c) Dioklecjan d) Habakuk 8) Jak św. Łukasz opisuje Symeona? a) człowiek święty b) człowiek sprawiedliwy i pobożny c) człowiek cierpliwy d) człowiek rozważny i pobożny 9) Czyją córką była prorokini Anna a) Fanuela b) Abiasza c) Mirasza d) Abla 10) W jaki sposób Jezus uzdrowił trędowatego? a) wyciągnął rękę i dotknął go b) śliną dotknął jego ciała c) modlił się nad nim d) wyrzucił z niego złego ducha 11) Kim był Lewi? a) celnikiem b) ptasznikiem c) ogrodnikiem d) nauczycielem 12) Co robili uczniowie zanim zjedli kłosy przechodząc w szabat wśród zbórz a) śpiewali b) zrywali c) zrywali i rozcierali je w rękach d) narzekali 13) Kto jest Panem Szabatu? a) Syn Człowieczy b) każdy c) apostoł d) Eliasz 14) Co Jezus robił bezpośrednio przed wyborem Apostołów? a) zastanawiał się, którego wybrać b) uzdrawiał c) wypędzał złe duchy d) całą noc się modlił do Boga 15) W którym z niżej wymienionych spotkań Jezus się wzruszył a) gdy powoływał Lewiego b) gdy powoływał Piotra c) gdy ujrzał wdowę z Nain d) gdy uzdrowił paralityka 16) Czy faryzeusze i znawcy prawa przyjmowali chrzest od Jana a) Tak b) Nie c) Tak, jeśli mieli pozwolenie od zwierzchnika d) tylko najmłodsi faryzeusze przyjmowali 17) Do kogo Jezus porównuje ludzi pokolenia opisanego w 7 rozdziale ? a) do głupków b) do dzieci, które przebywają na placu i przygadują sobie c) do nieszczęśników d) w 7 rozdziale nie ma takich porównań 18) Ile rozdziałów ma Ewangelia wg. św. Łukasza a) 5 b) 15 c) 20 d) 24 19) Co niosły kobiety do grobowca pierwszego dnia tygodnia a) wonności b) kwiaty c) znicze d) płótna 20) O jakiej wsi mowa jest w ostatnim rozdziale tej Ewangelii? a) Betlejem b) Emaus c) Korynt d) Ezew 21) Jak było nazywane święto przaśników? a) Pascha b) Wielkie Święto c) Exodus d) Święto Namiotów 22) Jaki przydomek miał Judasz a) Chciwus b) Złodziej c) Iskariota d) Magik 23) Co należało zrobić w święto Przaśników a) ogolić głowę b) opowiadać o historii c) złożyć w ofierze baranka paschalnego d) czytać Torę 24) Wskaż właściwą kolejność z Ostatniej Wieczerzy, jak Jezus wziął chleb a) podał i połamał b) odmówił dziękczynienie, połamał go i dał c) połamał i podał d) powiedział i podał 25) Dokończ: Gorąco pragnąłem .... a) spożyć tę Paschę z Wami zanim będę cierpiał b) spożyć tę Paschę z Wami zanim będzie wieczór c) spożyć tę Paschę z Wami zanim zdradzi mnie Judaasz d) być tutaj z Wami 26) Lecz oto ręka mojego zdrajcy jest obok mnie na stole. O kim mowa: a) o Judaszu b) o Piłacie c) o Piotrze d) o Barabaszu 27) Jaki znak ma towarzyszyć temu, gdy z tego na co patrzymy nie zostanie kamień na kamieniu? a) ludzie przestaną kochać b) zaćmienie księżyca c) miejscami zaraza i głód d) piękna tęcza 28) Przypowieść o celniku i faryzeuszu a) dwóch ludzi przyszło do świątyni aby się modlić b) dwie osoby chciały przyłapać Jezusa na błędzie c) zmawiali się jak ukraść pieniądze d) są oni wzorem złych ludzi 29) Nauczycielu co mam czynić aby osiągnąć życie wieczne. Jaką odpowiedź otrzymał? a) stań się apostołem b) dużo się módl c) uciekaj od ludzi chciwych d) sprzedaj wszystko co masz i rozdaj ubogim 30) Jak nazywał Jezusa niewidomy spod Jerycha a) Synu Dawida b) Mesjaszu c) Cudotwórco d) Panie życia i śmierci 31) Kim był Zacheusz? a) zwierzchnikiem celników b) zawodowym mówcą c) zwierzchnikiem faryzeuszów d) przedsiębiorcą 32) Sykomora na którą wspiął się Zacheusz to: a) budynek b) roślina c) lampa d) Jego przedsiębiorstwo 33) Zacheusz był: a) garbaty b) niskiego wzrostu c) szczerbaty d) piegowaty 34) Po co udał się do dalekiego kraju mężczyzna, który rozdał po 10 min? a) aby uzyskać godność królewską i wrócić b) aby uzyskać godność królewską i tam pozostać c) aby odpocząć od codzienności d) aby pomóc ludziom w dalekich krajach 35) Kto uczynił świątynię "jaskinią zbójców"? a) przekupnie b) celnicy c) faryzeusze d) uczeni w Piśmie 36) Ile dzieci przynieśli do Jezusa, gdy wskazał, że mamy stać się jak dzieci? a) 1 b) 2 c) wiele d) ewangelia nie podaje ile 37) W którym rozdziale znajduje się słynna przypowieść o Synu Marnotrawnym? a) 1 b) 29 c) 15 d) 7 38) Dla kog Jonasz stał się znakiem? a) dla faryzeusza b) dla mieszkańców Betlejem c) dla mieszkańców Niniwy d) dla wszystkich ludzi 39) Jak nazywały się siostry Łazarza? a) Marta i Maria b) Marta i Magda c) Maria i Elżbieta d) Marta i Bolesława 40) Jaki był pierwszy cel posłania Apostołów? a) głoszenie Królestwa Bożego i uzdrawianie b) tylko uzdrawianie c) tylko głoszenie Ewangelii d) ich zbawienie 41) Do kogo zwraca się Ewangelista w 1,3 ? a) do apostołów b) do Teofila c) do Barnaby d) do św. Pawła 42) Jak miała na imię żona Zachariasza? a) Elżbieta b) Eleonora c) Eustacha d) Elwira 43) Jak zareagowali sąsiedzi Elżbiety na wieść, że jest w stanie błogosławionym? a) cieszyli się razem z nią b) byli zdziwieni c) obmówili ją d) ewangelia o tym nie wspomina 44) Kiedy wyszło rozporządzenie Cezara Augusta a) kiedyś b) w owym czasie c) na początku d) przed wiekami 45) Kim byli Annasz i Kajfasz a) Sprzedawcami b) Nauczycielami c) Biblistami d) Kapłanami 46) Z jakiej księgi pochodzi cytat: "prostujcie ścieżki dla Pana" ? a) Izajasza b) Malachiasza c) Rodzaju d) Wyjścia 47) O kim mówiono, że jest Mesjaszem a) o Janie b) o Piotrze c) o Andrzeju d) o Fanuelu 48) Herodiada była a) żoną Heroda b) żoną brata Heroda c) sprzątaczką d) królową 49) Czy po 40 dniach na pustyni Jezus odczuł głód a) Tak b) Nie 50) Jaka gorączka trawiła teściową Piotra a) niska b) wysoka c) 37,2 d) 38,0 51) Gratulacje, zdobyty punkt a) Punkt b) 2 punkty 52) Gratulacje, zdobyty punkt a) 1 punkt b) 2 punkty 53) Gratulacje, zdobyty punkt a) 1 punkt b) 2 54) Gratulacje, zdobyty punkt a) 1 b) 2 55) Gratulacje, zdobyty punkt a) 1 b) 2 56) Gratulacje, zdobyty punkt a) 1 b) 2 57) Święty Łukasz był: a) lekarzem b) księgarzem c) sklepikarzem d) kominiarzem 58) Święty Łukasz jest autorem a) Dziejów Apostolskich b) Księgi Wyjścia c) Księgi Rodzaju d) Listu św. Pawła do Koryntian Ranking Odkryj karty jest szablonem otwartym. Nie generuje wyników na tablicy. Wymagane logowanie Opcje Zmień szablon Materiały interaktywne Więcej formatów pojawi się w czasie gry w ćwiczenie.
Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Sobota Dzisiejsze czytania: Oz 6,1-6; Ps 51, Ps 95,8ab; Łk 18,9-14 (Łk 18,9-14) Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony. Jezus opowiada przypowieść o faryzeuszu i celniku. Adresatami tej historii są "niektórzy", co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili. Jezus piętnuje w przypowieści postawę pogardy i jednoczesne wybielanie siebie, stawianie siebie w idealnym świetle. Wskazuje też, że opieranie się wyłącznie na dobrych uczynkach, nie czyni człowieka sprawiedliwym. Z drugiej zaś strony, Jezus uczy, że szczera skrucha, prowadzi do usprawiedliwienia. Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Dwóch ludzi to proste zestawienie. Jeden jest "tym dobrym", drugi "tym złym". OK... Może złe ujęcie. Chodzi o pokazanie kontrastowych postaw: tej godnej naśladowania i godnej potępienia. Przykład pozytywny i negatywny. Z punktu widzenia przeciętnego słuchacza Jezusa wszystko wydaje się być jasne. Faryzeusz to "ten ok", celnik to "ten be". W końcu faryzeusze byli nauczycielami Izraela, autorytetami moralnymi i społecznymi. Byli to ludzie, którzy przestrzegali Prawa, szanowali Je, kochali Je... A celnicy? Cóż... Myślę, że sam fakt pracy dla okupanta był godzien najwyższego potępienia społecznego. Poza tym byli uważani za oszustów, zdzierców, łapówkarzy. Jednym słowem: grzesznicy wielkiego kalibru. Jednak Jezus łamie schemat myślowy słuchaczy. Daje do zrozumienia, że Bóg patrzy inaczej niż ludzie. Dla Boga nie ważne są stereotypy, nie ważny jest zawód, jaki człowiek wykonuje... Tylko serce. Jeżeli zaś serce jest pełne miłości, pełne skruchy... Jeżeli kieruje się ono ku Bogu, Bóg spogląda przychylnym okiem i rozdaje swoje łaski... udziela przebaczenia... Spójrzmy jednak na dalszą część przypowieści: Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam. Przyznam się, że zawsze uśmiecham się, kiedy czytam ten fragment. Jest to jednak taki gorzki uśmiech. Jak wiele osób przyjmuje taką postawę. Panie Boże popatrz jaki jestem fajny... Jaki pobożny... Jaki rozmodlony. Nie to, co wszyscy inni. Ci okropni grzesznicy. Bandyci, prostytutki, złodzieje... Albo ci... politycy. Ale nie ja. Ja jestem OK. Modlę się codziennie, chodzę do kościoła... Nawet poszczę. Wpłacam spore sumy na obiady dla dzieci. Więc Ty Panie Boże patrz i podziwiaj, jakiego masz wiernego czciciela. Czasem, kiedy staję w prawdzie przed Bogiem i przed samym sobą, uświadamiam sobie, że i we mnie wiele jest z takiej faryzejskiej postawy. Zdarza mi się wpadać w pułapkę oceniania innych przez pryzmat własnej pobożności. Zamiast spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać: ja jestem jeszcze większym grzesznikiem. W żadnym wypadku nie jestem lepszy od tych wszystkich ludzi, którzy błądzą, od moich przyjaciół, którzy są daleko od Boga. Bo co dla Niego znaczą moje wszystkie akty pobożności, prawe życie i jakaś tam... etyka? kręgosłup moralny? zasady? jeżeli to wszystko nie idzie w parze z miłością bliźniego? z akceptacją własnych słabości i oddaniem ich Temu, który ma Moc przemienić je w obfite błogosławieństwo... Więc tak! Przyznaję się. Jestem faryzeuszem... Oceniam innych przez pryzmat własnej moralności, zamiast spoglądać na siebie poprzez pryzmat Boga, który jest Najświętszy pośród wszystkich świętych. Ale każdego dnia nawracam się z mojego faryzeizmu. Jest jeszcze druga postać: celnik. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Celnik przyjmuję postawę pokory. Jest skruszony i tylko powtarza: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. On nie przeocza i nie przemilcza swych grzechów. Być może łatwiej przychodzi mu ujrzeć i uznać swoje grzechy, gdyż są ewidentne i wytykane palcami przez innych. Jest zatem dla niego jasne, że z żalem i skruchą winien powiedzieć Bogu przede wszystkim o swoich grzechach, które go od Niego oddzielają. W poczuciu swej niegodności uniża siebie i staje gdzieś w tyle świątyni... Nie śmie on nawet oczu wznieść ku niebu. Bije się w piersi i mówi: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Jak widać, celnik nie wdaje się w porównywanie siebie z innymi. Nie słychać, by osądzał innych. Uwagę Boga kieruje zdecydowanie ku swojej grzeszności. Nie próbuje on jakoś usprawiedliwiać swoich grzechów, na przykład mówiąc Bogu o gorszych od siebie. Po prostu wyznaje swą grzeszność i zawodność swego serca. Przyznaję, że chciałbym w swoim życiu częściej przyjmować postawę celnika z przypowieści. Owszem mam świadomość własnej grzeszności, jednak często na wszelkie sposoby próbuję znaleźć usprawiedliwienie... Albo zrzucić odpowiedzialność za moje słabości na innych... albo na bliżej nieokreśloną rzeczywistość, okoliczności. Tymczasem ideałem jest właśnie to, by w postawie uniżenia przyznać: jestem grzesznikiem i proszę o wybaczenie. Bez wchodzenia w szczegóły, bez próby usprawiedliwiania się... że przecież takie mamy czasy. Wszyscy kradną. Trzeba sobie radzić w życiu. Przecież trzeba być nowoczesnym. Moi znajomi tak żyją i jest im dobrze. Znamy to? Ja to znam... Ale dążę do zmian na lepsze. Bo najbardziej na świecie pragnę usprawiedliwienia Bożego. Odpuszczenia moich win, przytulenia i spojrzenia z miłością. I taki właśnie jest Nasz Bóg, gdy w pokorze wyznajemy swoje grzechy... Tak, jak celnik z Ewangelii.
ewangelia o celniku i faryzeuszu